Czyż wszystko nie liczy się, tak naprawdę,
dopiero w kontekście?
Jedynie w szerszej perspektywie możemy
zobaczyć z czym mamy do czynienia i o co
tu/tam naprawdę(!) chodzi.
To dlaczego czasami (za często),
bez znajomości kontekstu, tak odważnie
wydajemy wyroki/oceniamy?
