Budzimy naszą świadomość w obliczu tego co jest piękne, nieprzewidziane, poruszające.
Ale przez resztę czasu jesteśmy najczęściej działającymi nieobecnymi robotami. Czasami
przebudzamy się; nasza epoka umieszcza w naszym życiu mnóstwo drogowskazów
(„Tędy, tamtędy”): reklamy („Teraz patrzcie! Słuchajcie! Smakujcie!”), ściśle wyznaczone
momenty, w których trzeba się zachwycać albo wzruszać (kino, teatr, wizyty w muzeach).
Oznakowane pewniki… Ale nasze życie to nie zwiedzanie z przewodnikiem! Pozwalając tak
sobą manewrować, stajemy się pustymi umysłami, martwymi lub pogrążonymi w letargu
duszami.

Kochajmy to, co normalne, banalne. Patrzmy na to, szanujmy to. Wyostrzmy na to nasz umysł.
Otwórzmy się na bogactwo banalności: nie istnieje otoczenie konieczne lub niezbędne dla

uważności. Są oczywiście otoczenia sprzyjające, uprzywilejowane, ułatwiające ją. Ale TO może
zdarzyć się wszędzie. Pod warunkiem, że podejmujemy pewne wysiłki. Pod warunkiem, że
pozostajemy istotami obudzonymi i obecnymi.

– Christophe Andre, Medytacja dzień po dniu