najlepiej na hamaku
Czytanie Tatarkiewicza na działce –
moja ulubiona prokrastynacja.

Czytanie Tatarkiewicza na działce –
moja ulubiona prokrastynacja.

Z dwojga złego wolę już iluzje
o szczęściu i miłości,
niż dramacie i końcu.

Joga zawsze bierze mnie
w garść.

A czasem mam ochotę zerwać się
żeby znowu robić robić robić (!)
I szukać w tym równowagi.
Tymczasem trzeba (wy)trwać w pozycji,
nie tracąc jej i w bezruchu.

Jak to dobrze,
że nie trzeba krzyczeć
żeby zostać usłyszanym.
Wystarczy robić swoje.

Żałuję, że nie zdążyłam zapytać:
. czy czasem rozmyśla o swojej śmierci?
. czy zdążył zrobić/przeżyć wszystko, co chciałby przeżyć,
zanim zniknie?
. a jakby teraz odszedł, to co by po sobie zostawił,
ile spraw i rzeczy dla tych, co mieliby się tym zająć?
. czy jest coś, czego żałuje i czy można jeszcze coś z tym zrobić?
. z czego jest najbardziej zadowolony, co Mu wyszło?
. jakie przeżycie uważa za swoje najgłębsze doświadczenie duchowe?
. i co uważa za najważniejsze?
Tak bardzo żałuję.
