filozofia kryzysu

hmm ciekawa zależność

Kryzys.. przytłaczający i bezlitosny,
a jednak początek czegoś nowego.
W bólach rodząca się nowa jakość.
Kryzys, jako wskazówka żeby zwrócić na coś uwagę..
być może na to, od czego zwykliśmy odwracać wzrok.

To już nie totalna beznadzieja
i ulga, że minęło.
Raczej czujność w trakcie sztormu.
Pełna przytomność.
I obserwacja tego co się wyłania.

 

boli boli

boli boli boli boli boli!
ale i tak doceniam
i jestem wdzięczna za to
że wiem: że boli i gdzie boli
i za to że nie tracę przy tym
szerokiej perspektywy

bez filtrów

kiedy zaczyna sie widziec
to nie wszystko to
co sie zobaczy
jest przyjemne

ten widok bywa tez smutny

a czasem nawet przerazajacy

ale przynajmniej widzi sie jak jest
bez filtrow

i mozna z tej wiedzy skorzystac..

jaka ulga

Jaka to ulga i wolność poczuć, że
nie muszę niczego i nikogo naprawiać,
pouczać i naprowadzać.
Cudowna wolność robienia swego.
Taki paradoks.

się zmienia

Coś się znowu zmienia
Tylko jeszcze nie wiem co TO
I – się zmienia –
jest naprawdę dobrze powiedziane

sie zmienia

no cóż..

No cóż, czasami już tak jest,
że mówienie czegokolwiek
wydaje się zbędne.
Wszystko i tak
jest dokładnie takie,
jakie jest, czyli być powinno.

Wystarczy, że dużo się dzieje
w innej przestrzeni.

no coz