ważny dzień

Dzisiaj jestem z siebie szczególnie dumna. 
Potrafiłam wyhamować potok myśli, 
a co z tego wynika w moim przypadku – działań (NATYCHMIASTOWYCH działań!).
I jeszcze to zauważyłam (świadomość świadomości ha!).
Działam, ale jak na hamulcu ręcznym. 
Zwalniam „mechanicznie”. Poprzez obserwację tego, komu się spieszy. 
Staram się pamiętać o tym, co najważniejsze. 
I że tak naprawdę, nie ma się dokąd spieszyć.
Tempo to jedno, a drugie to rzucanie po ocenie wyboru.
Mooorze możliwości!
Na to też jestem czuła, jak moje stawy na zmianę pogody.
I dzisiaj (a w zasadzie od wczoraj) udało mi się utrzymać lejce i mieć pod kontrolą ten rozpędzony pociąg we mnie.
Chyba pierwszy raz. 
Z. byłby ze mnie dumny. A przynajmniej uśmiechnąłby się szeroko..
Znasz to uczucie kiedy ćwiczysz, ćwiczysz i zaczyna wychodzić?
Hurrraaaa!!

odwieczne teraz

Nie pierwszy już raz
z wielką siłą nawiedza mnie myśl,
że:
kto jest w pełni obecny 
w trwającej chwili –  t e r a z, 
ten żyje w wieczności/wiecznie.

Hmm..nawet nie sposób ująć tego w słowach,
chociaż przymierzałam wiele różnych.
Nigdy nic innego nie było i nie będzie.
To tylko nasze myśli i wyobrażenia. 

gdy nie ma w domu dzieci..

Choć nie brodzę już we śnie,
to puścić wszystko, jest dla mnie za wcześnie.

Wciąż wpływu na to nie mam,

że pępowina tak dobrze się trzyma.

Serce krwawi i napięcie narasta,

dusza ubolewa, a mąż tylko śpiewa, 

że wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni..

Ale ja w tym wszystkim nie czuję się bezpiecznie!

Medytacje, peregrynacje i myśli wariacje – 

jak im tam, daleko.. za górą, za rzeką?

Jak pomóc, jak ulżyć, jak dodać wigoru..

Aż nagle przebłysk – dosyć horroru!

Wszystko to myśli karmione mym strachem.

Złudzenia i miry wyrosłe pod dachem umysłu żywego,

od lat do ruchu tak przywykłego.

Zatrzymam was teraz.

STOP do cholery!

A później zanucę w myśl znanej maniery, 

puszczając fiksacje,

że wyjechali na wakacje...


Dzieci po to są, by kochać je

Wielu wie, że co damy dziecku tysiąckrotnie zwróci się.
Czemu więc nie uczymy ich miłości, zanim pojmą,
że przegrywamy każdą wojnę kiedy zaczynamy ją.
A ci, którzy przyjdą po nas już nie wiedzą o co szło…*


*autor teksu: Marcin Kydryński
kompozytor: Marcin Pospieszalski
wykonanie: Anna Maria Jopek