mam TO

 

 

blog o uważności w praktyce

przepis jak z rutyny uczynić przygodę

Czujesz się przytłoczony rutyną?
Dusisz się w powtarzalności codziennych działań?
Myślisz, że może uratować Cię już tylko urlop 
i to najlepiej egzotyczny, na końcu świata?

Zrób eksperyment!

Nie musisz wyjeżdżać.
Nie uciekając od swojego życia,
bądź możliwie jak tylko się da UWAŻNY w tym, co akurat robisz.
Skup się na tym, cokolwiek to jest.
Poczuj krok, który stawiasz. 
Poczuj klawiaturę pod palcami,
rzecz, którą bierzesz do ręki żeby przełożyć w inne miejsce.
Poczuj gładkość mytego talerza, ciepłą wodę na dłoniach, zapach piany.
Cokolwiek robisz, rób to możliwie świadomie
Spiesz się mniej.
Bądź swoim własnym obserwatorem.
Jeżeli akurat robisz coś z niechęcią – poczuj tę niechęć.
Jak się objawia? Czujesz ją w brzuchu? W głowie?
I oddychaj.
A w czasie przerwy, 
obserwuj jak rozluźnia się Twoje ciało. 
Jak odpręża głowa

Niech eksperyment trwa cały dzień.
Pewnie na początku będziesz zapominał o uważności,
ale wracaj do niej (i obserwuj siebie) jak tylko sobie uprzytomnisz,
że znów działasz automatycznie.
Nie zapominaj oddychać.
A wieczorem w łóżku zrób podsumowanie.
Jak oceniasz to doświadczenie?
Czy czujesz się mniej zmęczony? Bardziej spokojny?
I obserwuj tego, który robi to posumowanie ;)

wiele hałasu o nic

Teraz wiem, że skromność (cichość) jest cechą wielkości. 
Oznacza, że człowiek przekroczył sam siebie.
Niestety, nie jest to cecha popularna społecznie.
Niestety jest przeciwnie.




pokochać siebie

Chęć stania się kimś innym
jest marnotrawstwem osoby,
którą jesteś.
                      Marylin Monroe 

courage

DON’T SAY MAYBE
IF YOU WANT TO SAY 
NO.


Och, jakże to dzisiaj jest do mnie! 

dzisiaj słowami Mrożka

Najtrudniej jest przeżyć następne pięć minut.

Życie – to jest następne pięć minut. 
A jednak robimy wszystko, żeby o tym nie myśleć.
Plany, nadzieje, lęki – dotyczą przyszłych tygodni, miesięcy lat, a nawet dziesięcioleci.
W nich wyłącznie żyjemy, czyli nie żyjemy, ale wyobrażamy sobie życie.
Ze strachu przed następnymi pięcioma minutami? Czy z nudów?
Bo następne pięć minut prawie zawsze jest bardzo nieefektowne.
Najczęściej trzeba coś przełożyć z miejsca na miejsce,
a potem z powrotem na to samo miejsce,
wstać, usiąść, zareagować.
A jednak nie ma innego życia jak tylko następne pięć minut.
Reszta to wyobraźnia.
(Chyba, że wyobraźnia jest życiem. W takim razie odwołuję wszystko).
Taka jest prawda.
                                                                                      Sławomir Mrożek, Małe listy



O niczym innym tu nie mówię :)

odpuść sobie

Jedna z najbardziej zaskakujących zmian 

w sposobie myślenia, która we mnie zaszła 

dotyczy roli odprężenia w życiu człowieka.
Kiedyś myślałam, że to zbędne zawracanie głowy, strata czasu. 
Że ze wszystkim sobie poradzę ogarniając to umysłem.
I zwiększając tempo (!)
Nic bardziej mylnego.
Dopiero na poziomie głębokiego odprężenia,
rozluźnienia ciała i umysłu
wiemy co jest dla nas najlepsze, czego potrzebujemy.
Nikt tego nie wie lepiej od nas. 
Bo i skąd??
Kiedy pozwalamy  sobie na odprężenie,
nawiązujemy ze sobą głęboki, prawdziwy kontakt.
I ni stąd, ni zowąd, znajdujemy odpowiedzi 
na dręczące nas pytania i wątpliwości.
Ale jest jedno „ale”.
Żeby się prawdziwie odprężyć trzeba się poddać..
Trzeba się zgodzić na to co jest.
I przyjmować to, co się zdarza.
Dobre i złe. Przyjemne i niemiłe. 
Chwila po chwili.
Nie odpychać. Przygarnąć. Popatrzeć z bliska.
A wówczas napięcie znika..



ważny dzień

Dzisiaj jestem z siebie szczególnie dumna. 
Potrafiłam wyhamować potok myśli, 
a co z tego wynika w moim przypadku – działań (NATYCHMIASTOWYCH działań!).
I jeszcze to zauważyłam (świadomość świadomości ha!).
Działam, ale jak na hamulcu ręcznym. 
Zwalniam „mechanicznie”. Poprzez obserwację tego, komu się spieszy. 
Staram się pamiętać o tym, co najważniejsze. 
I że tak naprawdę, nie ma się dokąd spieszyć.
Tempo to jedno, a drugie to rzucanie po ocenie wyboru.
Mooorze możliwości!
Na to też jestem czuła, jak moje stawy na zmianę pogody.
I dzisiaj (a w zasadzie od wczoraj) udało mi się utrzymać lejce i mieć pod kontrolą ten rozpędzony pociąg we mnie.
Chyba pierwszy raz. 
Z. byłby ze mnie dumny. A przynajmniej uśmiechnąłby się szeroko..
Znasz to uczucie kiedy ćwiczysz, ćwiczysz i zaczyna wychodzić?
Hurrraaaa!!

odwieczne teraz

Nie pierwszy już raz
z wielką siłą nawiedza mnie myśl,
że:
kto jest w pełni obecny 
w trwającej chwili –  t e r a z, 
ten żyje w wieczności/wiecznie.

Hmm..nawet nie sposób ująć tego w słowach,
chociaż przymierzałam wiele różnych.
Nigdy nic innego nie było i nie będzie.
To tylko nasze myśli i wyobrażenia. 

thinking

Don’t believe 
everything
you think.


było minęło