symfonia

Rodzi się jednak pytanie, czy możliwe jest przeżycie życia,
w którym byłoby się tak całkowicie samotnym, że nie zależałoby się już od nikogo (…)
Być od kogoś zależnym psychicznie, być od kogoś zależnym emocjonalnie
– co to ze sobą niesie?
Oznacza to, że moje szczęście zależne jest od innej istoty ludzkiej.
Pomyślcie o tym.
Jeśli tak jest, to następnie, bez względu na to czy sobie uświadamiacie to, czy nie,
żądacie od innych, by jakoś przyczynili się do waszego szczęścia.
A wówczas pojawia się następny krok: strach.
Strach przed utratą, strach przed alienacją, strach przed odrzuceniem
i wzajemna kontrola.
Miłość doskonała wyklucza lęk.
Tam, gdzie jest miłość, nie ma miejsca na żądania, na oczekiwania,
nie ma zależności.
Nie żądam, abyś uczynił mnie szczęśliwym; moje szczęście nie jest zależne od ciebie.
Jeśli mnie opuścisz, nie będę rozczulał się nad sobą,
twoje towarzystwo sprawia mi wielką radość,
ale nie mogę zatrzymywać cię kurczowo dla siebie.
Cieszę się bez potrzeby zawłaszczania tego, co sprawia mi radość.
To, co naprawdę mnie cieszy, to nie ty; to coś większego niż ty i ja.
To coś – jak odkryłem – jest podobne do symfonii,
jest osobliwym rodzajem orkiestry grającej jakąś melodię w twojej obecności,
ale kiedy odejdziesz, orkiestra grać nie przestanie.
Gdy spotkam kogoś innego, gra ona inną melodię,
równie zachwycającą.
A kiedy jestem sam, orkiestra gra nadal. Jej repertuar jest olbrzymi, nigdy grać nie przestaje.
I tego właśnie dotyczy przebudzenie.

 

Przebudzenie, A. de Mello

_
_

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *