sen

ja: Śnił mi się koniec świata
W: Ale sen
W: Sen się nie spełnił
ja: Sen niezwykły, trudny, ale piękny i wspaniale budzi do życia i do tego co najważniejsze. Ale najdziwniejsze jest to, że budziłam się kilka razy w nocy i nawet wstawałam, ale jak zasypiałam to śnił mi się ciąg dalszy
ja: Czasami kiedy miewałam takie sny na świecie naprawdę coś się wydarzało
W: Mam nadzieję, że tym razem nic się nie stało
W: Ciekawa właściwość
W: Powiedz jak ten koniec świata wyglądał
ja: Jak zwykle jak to ze snami bywa trudno to opisać. Chodziło o pewność nadchodzącego końca. Ludzie porzucali majątki i fortuny, które stawały się bezużyteczne. Niektórzy próbowali uciec na inną planetę (co było całkiem realne). Widziałam wirujące i spadające planety, chaos w galaktyce.. a później pomieszanie nocy z dniem i nadpłynęła wielka woda..
ja: Wiele ludzi dopiero wtedy zdało sobie sprawę co tak naprawdę było w życiu ważne
ja: Dobre i tych kilka chwil świadomości..

 

mniej znaczy więcej

Potrzeba upraszczania rośnie we mnie każdego dnia.
Coraz częściej, a szczególnie dzisiaj,
czuję potrzebę ograniczania słów.
Nie chce mi się tłumaczyć, wyjaśniać,
pytać, odpowiadać.
Czuję jakie to wszystko niepotrzebne.
Za to w obserwacji.. się rozpływam!

Więc tylko uśmiecham się porozumiewawczo, gdy czytam:
Błąd popełniasz już w chwili, gdy otwierasz usta.

~
~

 

Rzeczywistość

Wszyscy terminujemy u tego samego nauczyciela,
z którym pierwotnie pracowały religijne instytucje: u rzeczywistości.
Wgląd w rzeczywistość mówi… opanuj
dwadzieścia cztery godziny. Zrób to dobrze,
bez rozczulania się nad sobą.
Tak samo trudno jest zebrać dzieci do samochodu
i zawieźć je do autobusu szkolnego,
jak zimnym rankiem śpiewać sutry w sali Buddy.
Jedno nie jest lepsze od drugiego,
jedno i drugie może być strasznie nudne,
a zaletą obydwu jest powtarzalność.
Powtarzanie, rytuał,
i ich dobre rezultaty przyjmują wiele form.
Zmienianie filtra, wycieranie nosów, chodzenie na przyjęcia,
zbieranie śmieci wokół domu, zmywanie naczyń,
sprawdzanie poziomu oleju — nie dopuszczaj myśli,
że to odciąga cię od poważniejszych zadań.
Codzienny tok zajęć nie jest masą kłopotów
przeszkadzających w wykonaniu „praktyki”,
która wprowadzi nas na „ścieżkę”
— to jest nasza ścieżka.

~ The Practice of the Wild, GARY SNYDER

~
~

K. jak kumulacja

Choć wyhamowuję każdego dnia,
choć staram się, by nic nie było ważniejsze od trwającej chwili,
zdarza się, że TERAZ mi umyka.
Staję się niecierpliwa, nerwowa, nieuważna.
Robię wtedy krok w tył: milczę, słucham, patrzę, zwalniam ruchy.
Uważność wraca.

A jednak trochę żal, że muszę wybierać między tym, czy:
1. odpisać na maila
2. poczytać książkę
3. wydrukować materiały do pracy
4. (po)medytować
5. obejrzeć film
6. przygotować się do zajęć
7. pomalować paznokcie
8. posprzątać balkon
9. poczytać newsinlevels
10. poćwiczyć jogę
11. zajrzeć na bloga
12. czy po prostu się wyspać.

Dzisiaj wybieram: 3, 6, 10, 11.

~
~

Kojąco działa myśl, że to minie.
Wszystko mija.